Minikoparki, maxi-praca

Jak się okazuje, sprzęt budowlany wcale nie musi mieć wielkich gabarytów. W ostatnich latach rynek zdobywają szturmem minikoparki. Jak każdy sprzęt mają swoje wady i zalety, a jak się okazuje, tych drugich jest całkiem sporo.

Jeśli mowa o wadach – są dość oczywiste. Minikoparka ma znacznie mniejszą moc niż jej większa siostra, bo około 15 koni mechanicznych, mniejszy zasięg i łyżkę, przez co odspojenie i przeniesienie takiej samej ilości gruntu zajmuje jej znacznie więcej czasu.

Ale przecież nie o to tu chodzi. Mają one zgoła inne zastosowanie niż modele standardowych rozmiarów, więc jej wielkość jest raczej zaletą. Po pierwsze, sprawdzi się tam, gdzie nie ma wiele miejsca, na przykład na podwórkach domków jednorodzinnych, a nawet wewnątrz budynków przeznaczonych do rozbiórki.

Wiele z nich ma możliwość wymiany łyżki na inne narzędzie, jak młot wyburzeniowy, nożyce i wiele innych. Niezwykle interesujące jest to, jak ta niepozorna maszyna radzi sobie w pomieszczeniach. Ponieważ jest dość lekka (waga jest oczywiście zależna od modelu, ale najlżejsze z nich mają około ośmiuset kilogramów) i wyposażona w gąsienice, radzi sobie nawet z wchodzeniem po schodach!

Przy pracach prowadzonych na wyższych kondygnacjach należy zwrócić baczną uwagę na stosunek wagi naszej maszyny do wytrzymałości stropów, by uniknąć przykrych niespodzianek w postaci zawalenia.

Do czego najczęściej używa się minikoparek? Do kopania fundamentów, wykopów służących pod budowę przydomowych oczyszczalni ścieków, zbiorników wodnych i wielu innych.